Kiedy byk zapuka, nie otwieraj

Jak myślicie, ile razy pisarz poprawia swój tekst zanim odda go do druku? Bezpieczna odpowiedź brzmi: To zależy od pisarza. Niedawno usłyszałam, że Jerzy Pilch w ogóle nie wprowadza poprawek. Ktoś inny z kolei nieraz zaczyna pisać książkę na nowo, gdy czyta swoją powieść od początku. Może zależy to od doświadczenia, a może z przekonania, że jest się nieomylnym. Ja nie mam jeszcze wielkiego doświadczenia ani nie uważam, że nie popełniam błędów, także poprawiam moją książkę. Nie pisałam na blogu tego, jak powstaje ta książka, to chociaż napiszę, jak ją poprawiam, bo na poprawieniu literówek się nie kończy. Jak na razie zajmuję się pierwszym rozdziałem. Ponieważ na komputerze trudno jest wykryć własne błędy, choć w ogóle jest to problematyczna sprawa, postanowiłam wydrukować parę rozdziałów. Rzeczywiście okazało się to dobrym pomysłem.

Z góry przepraszam za brzydkie słowa, ale bez nich czasem się nie da, szczególnie w fantastyce ;)

Czerwony długopis poszedł w ruch i ponaprawiał, co było do naprawienia. Ale też nie do końca załatwił sprawę. To jest naprawdę żmudna praca. Raz poprawisz, innym razem znów będzie źle. Przecinki da się wstawić i ich miejsce nie powinno się zmienić, ale całe akapity… Niejeden akapit oznaczyłam do redakcji. Ostatecznie wyszło tak, że piszę ten rozdział na nowo, choć w zasadzie clue jest takie, jakie było dotychczas – bohater zostaje napadnięty.

Ogólnie na nowo przeżywam wszystkie emocje. Mój profesor wykładający Zasady redagowania tekstów twierdził, że redaktor i pisarz nie powinni robić sobie urlopu dłuższego niż 10 dni, bo później zapominają, co napisali lub co sprawdzali i muszą wszystko robić od początku. Jakaś racja w tym jest. Zawsze nawet po tygodniowym odstawieniu pisania, odczytywałam sobie ostatni rozdział, który napisałam i później dopiero pisała dalej. W końcu chcę, żeby wszystko trzymało się kupy.

Teraz pracuję nad tym, by tekst zwyczajnie w świecie nie był tandetny ani groteskowy, a tak trochę mi wyszło. Mimo że często powracałam do tego pierwszego rozdziału i coś w nim poprawiałam (nie koniecznie ulepszając, co teraz zauważam), to ostatecznie to, że napisałam go dwa lata temu, wiele znaczy. Chociażby dlatego, że nieco się zmieniłam przez ten czas. W ogóle minęły ze trzy miesiące od czasu, kiedy ostatnio zaglądałam do tego rozdziału, toteż odczytuję go trochę świeżej, patrząc z różnych perspektyw. Teraz  mi się pomyślało, że pisarz musi być trochę takim detektywem lub specjalistą z wydziału zabójstw, który spojrzy na całość z różnych stron i odkryje wszystkie tropy aż w końcu dotrze do tego przestępcy, który psuje całe dobre wrażenie treści. Staram się być kimś taki.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s