Nieplanowane plany postaci

W poprzedniej notce napisałam parę słów o postaciach i o ogólnym planie książki. Teraz chciałam trochę uzupełnić tę wypowiedź i określić, co dokładnie miałam na myśli. Ogólnie raczej wszystko było jasne. Ale chciałam dopowiedzieć parę słów, żeby nie wyszło, że jestem ignorantką lub okrutną i bezwzględną babą a’la Umbridge.(Nie cierpię ropuchy!)

Pisanie każdego opowiadania zaczynam od impulsu. Inspiracja + natchnienie + wena = przystąpienie do pisania. Wierzcie mi lub nie, ale nigdy jeszcze nie zapisałam sobie na początku tworzenia żadnego planu, który ogólnie zarysowywałby fabułę.

Gdy zaczęłam Boże Kłamstwa, było tylko natchnienie i inspiracja pewną amerykańską serią nic więcej. Kolejno przychodziły mi do głowy nowe postacie, które wcielałam w różne role, którym nadawałam imiona, którym nadawałam osobowość. Później dochodziły kolejne inspiracje, obserwacje ludzi wokół mnie – ich zachowania, styl i rozmowy. Przede wszystkim jednak doszedł mój stosunek do każdej z postaci – moja miłość i nienawiść. Naprawdę z początku obojętne mi postacie zaczęłam kochać lub nienawidzić, a niektóre nadal są mi obojętne, dlatego wszystko może się stać. Niestety nie jest tak, że mam pewność, iż postaci, które kocham, przeżyją, a te, których nie cierpię, zginą. Wszystko może się zdarzyć, gwarantuję to.

Są pewne postacie, które stworzyłam jednak z pewną myślą, z myślą „co się z nimi stanie”. Bohater, Marel, który pojawia się już w prologu, nie powstał intencjonalnie. Powstał jedynie po to, żeby jakoś zacząć. Wyobrażenie sobie tego, jak wygląda i jaki może być, sprawiło, że zrodził się ogólny pomysł na fabułę. Dzięki temu później powstała Maxim i Kubi, i kilkanaście innych postaci.
Jestem przekonana, że jak ktoś przeczyta książkę, od razu będzie wiedział, kogo lubię, kogo nie, a kogo mam głęboko w nosie. Zresztą kreuję te postaci tak, aby każdy poczuł to samo. Na pewno tak nie będzie, ale mam nadzieję, że dwóch znakomitych podbiją serca każdego!

Wraz z rozrostem liczby postaci i przyspieszeniem akcji, sama zaczęłam się gubić w tym, co już napisałam, co powinnam napisać, kto jak wygląda, kto jak się zachowuje, co lubi, czego nie znosi, jak mówi, jak się porusza itd. itp. Zaczęłam więc spisywać nowe pomysły w formie haseł, równoważników zdań, ogólnie w formie planu wydarzeń. Jak widać na poniższym zdjęciu, jest kartka zatytułowana Wydarzenia! I tom. Wybaczcie nie mogę pokazać więcej, bo dowiedzielibyście się już kilku istotnych rzeczy, o których lepiej żebyście nie wiedzieli przed wydaniem książki. Mimo że nie wiem jeszcze, czy ujrzy światło dzienne na półkach w księgarniach, właśnie to zakładam, toteż nic więcej nie pokazuję. Jedynie mogłam pokazać jeszcze kiepski dość plan miejsca, gdzie dzieje się najwięcej. Potrzebowałam go, żeby postacie, które przemieszczają się różnymi korytarzami, nagle nie znalazły się w martwym punkcie. Jak to powiedział mój „hejtujący” narzeczony, kiepsko zagospodarowałam przestrzeń. Ale naprawdę jest to tylko prowizoryczny projekt dla mnie, żebym sama się nie pogubiła. Chyba miałam też projekt mieszkania jednej z postaci, ale gdzieś mi się zapodział. Jedyne co mi pozostało, to wzruszenie ramion.

image

 

Reklamy

One thought on “Nieplanowane plany postaci

  1. Pomysł z rozrysowaniem pokoi jest świetny. Sama kiedyś miałam, że pisałam dłuższe opowiadanie i potem kiedy przeszłam nieco dalej do innych wątków brakowało mi spójności z poprzednimi :) Coraz bardziej mnie zaciekawia projekt tej książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s