Samodoskonalenie

Wreszcie  postanowienia noworoczne zaczynają się iścić. W języku angielskim jest taka ładna fraza: Dreams come true. – Marzenia stają się prawdą. Nasze iścić też jest odpowiednie – urzeczywistniać się. So… my dreams come true nowadays. Czuję ogromną satysfakcję.  Połowa jest nadal nie ruszona, ale druga połowa. Pierwszy raz mi się udaje.

1. Wysłać moją książkę do wydawnictwa. (Chciałabym napisać „wydać książkę”, ale tego pewną być nie nie mogę.)
2. Schudnąć 10+ kg.
3. Obronić pracę magisterską.
4. Wyjechać na wakacje za granicę.
5. Nauczyć się rysować rozetę na latte.
6. Przeczytać wszystkie książki, które kupiłam w zeszłym roku i nadal nie przeczytałam.
7.  Pójść na zaj*bisty koncert wybranego ulubionego zespołu.
8. Poduczyć się gry na gitarze i perkusji.
9. Poduczyć się japońskiego i koreańskiego.
10. Kochać mocniej.

1. Jeszcze nie wysłałam, ale nie odpuszczę!
2. Już prawie schudłam 10 kilo, dokładnie 8 kg. To naprawdę dużo. Nie byłam nigdy jakoś bardzo gruba, ale szczupła też nigdy nie byłam. Zwykle mieściłam się w rozmiarze 40-42. Dwa lata temu doszło nawet do 44. Wtedy przystopowałam. Teraz 40 to norma, a zaraz mam nadzieję założyć spodnie r. 38.
3. Obronę będę miała pewnie w październiku. Do 30 września mam oddać pracę. Oczywiście, że nie jest skończona. Ale w ciągu miesiąca zrobiłam więcej niż w ciągu ostatniego roku, kiedy to powinnam pisać chociaż część teoretyczną.
4. Na wakacje raczej nigdzie nie wyjadę za granicę, chyba że tak na last minute. Byłam już w Krynicy Górskiej. To prawie jak być na Słowacji. Może da się to jakoś podciągnąć.
5. Uuu, nadal nie wychodzi, ale staram się i w końcu się uda.
6. Zdecydowanie nie jest z tym najlepiej, szczególnie że jestem zaczytana w książkach o komizmie i innych powieściach, które kupiłam już w tym roku.
7. byłam na koncercie. I był zaj*bisty! 6 marca bawiłam się jak nigdy!
8. Gitara jest w moim pokoju. Pięknie wygląda. I to tyle na razie. A perkusja… Cały czas umawiam się z moim chłopakiem, żeby mnie poduczył.
9. Aishiteiru. Saranghae. :D
10. Chyba jakoś kocham mocniej. Ale moja wredna natura jest nad wyraz silna. To trudne.

Chyba tylko ja robię sobie rachunek sumienia. Chyba przez to, że niedawno miałam urodziny i najwyższa pora jeszcze przed ćwierćwieczem pomyśleć o samodoskonaleniu siebie. Muszę zrobić zdjęcia do dyplomu. I znów poćwiczyć z Chodakowską. A Boże Kłamstwa… Gdy teraz w szczególności powinnam pisać pracę dyplomową, dobrze pisze mi się książkę.

Obrazek 1

Ach ten Word. Naprawdę nie masz w słowniku tych imion/nazwisk?

 

 

Jak przetrwać z pisarzem

Parę dni temu mój narzeczony przesłał mi taką grafikę pt. „Jak przetrwać z pisarzem”. Uśmiałam się i trochę zaniepokoiłam, bo autor tej listy ma całkowitą rację. Na pewno nie wszystko w równym stopniu mnie dotyczy, ale nie da się ukryć, że wszystkie punkty dotyczą mojej osoby.Myślę, że wielu innych osób, które piszą, również dotyczy ta grafika, ale nie będę przecież pisała w ich imieniu, jedynie mogę to zrobić w stosunku do mnie samej.

1. Nie cierpię, kiedy ktoś mnie pyta, kiedy w końcu wydam książkę, bo skąd mam to wiedzieć? Wydam wtedy, gdy nadejdzie pora, gdy w całości ją skończę i wyślę do wydawnictwa, a ono ją przyjmie. Naprawdę to pytanie deprymuje równie mocno jak pytanie „Kiedy dojdziesz?”.

2. W zasadzie do tego pytania można się różnie ustosunkować, bo zależy, czy ja również uważam ten bestseller za bestseller, a dokładniej coś godnego przeczytania. A zresztą nawet jeśli, to nie będę się zajmowała takimi pierdołami. To pytanie jest nieco uwłaczające, jak pytanie „Czy chciałbyś być ojcem mojego syna (który i tak już żyje)?”.

3. To się nazywa nieznajomość prawdziwej twórczości. Na pewno malarze, muzycy i inni artyści mają podobny problem – NAWET JAK MAM CZAS, TO I TAK NIE MOGĘ NICZEGO STWORZYĆ! Więc uprzejmie nie mów mi, że nie masz czasu na napisanie książki. Bo gdyby problemem był tylko czas, to już dawno napisałabym dziesięć tomów.

4. Z tego można się tylko pośmiać. xD

5. I tu właśnie mamy nawiązanie do punktu nr 3. Czas, kiedy pisarz pisze jest ZŁOTEM! Nie odbieraj mu go! Nie odbieraj go mi! PROOOOOSZĘ!

6. Z tego też można się pośmiać, ale za drugiej strony radzę wziąć to sobie do serca, szczególnie jeżeli pisarz bywa wredny i mściwy – czyli ja ;) Pisarze w ogóle lubią opisywać to, co widzą i to, co się wokół nich dzieje, a kłótnie są szczególnie fascynujące.

7. Patrz punkt wyżej.

8. E tam, ja któregoś razu na imprezie u kolegi pisałam książkę. Akurat wzięłam wtedy ze sobą tablet i napisałam chyba ze trzy strony. TRZY STRONY TO NAPRAWDĘ BARDZO DUŻO!

9. TAK, TAK, TAK, ładnie proszę :D Kwiatkami książki przecież nie napiszę!

10. Nie uznaję odmowy! Ale gdyby takowa nadeszła, to herbata, ciastko i przytulenie zdecydowanie się przydadzą.

 

 

PS Szukam pracy, jeśli ktoś widział i coś wie, to proszę się odzywać. ;)